Hej! Po tytule posta można, domyśleć się, że mam złą wiadomość... Nie wiem kiedy pojawi się nowy rozdział. Ogólnie rozdziały będę się pojawiały rzadziej, ponieważ mam teraz bardzo dużo dodatkowych zajęć, a gdzie czas naukę? W środy mam lekcje śpiewu, w czwartki lekcje pianina, w piątki angielski, a w soboty basen, więc jestem wolna tylko w poniedziałki i wtorki, ale jak już napisałam muszę też się uczyć. Jednak jeśli znajdę jakoś czas, to na pewno wstawię nowy rozdział.
Przepraszam! xx
/Hope
sobota, 19 października 2013
środa, 9 października 2013
Rozdział 11
UWAGA! W ROZDZIALE POJAWIAJĄ SIĘ PRZEKLEŃSTWA
-No hej, kochana! - krzyknęła rozpromieniona Danielle
-Dani! - przytuliłam ją mocno. Kiedy już się od siebie odkleiliśmy spojrzałam na Liama. - No chodź tu! Dawaj pyśka! - cmoknęłam bruneta w policzek, a on objął mnie lekko.
-Jesteście pierwsi, ale niedługo powinna zjawić się reszta. - oznajmił Zayn. Weszliśmy w głąb domu. Ja i Dan zaczęłyśmy gadać o typowo kobiecych sprawach, a chłopcy o typowo męskich.
Piętnaście minut później przyszli Jam. Następnie Elounor, Jesy i Lordan, a na końcu oczywiście Niall i Harry.
-To gdzie są procenty? - spytał Loczek. Wszyscy zaśmiali, łączenie ze mną.
-Spokojnie, Hazz. Jeszcze przyjdzie na to pora. - odpowiedział Malik.
-No dobra... - mruknął z lekkim niezadowolenie.
-Zapodaj jakąś dobrą muzę, DJ Malik! - powiedział Nialler. Mulat podłączył głośniki do laptopa i puścił utwór Maroon 5 - "Moves like jagger" (https://www.youtube.com/watch?v=iEPTlhBmwRg). Wszyscy zaczęli tańczyć. Świetnie się bawiłam.
Kiedy piosenka się skończyła wszyscy stwierdziliśmy, że czas na alkohol.
-To co najpierw? Mam whisky, Jack Daniels, piwo, wino, Likier... - zaczął wymieniać. Wszyscy powiedzieli co chcą. I tak impreza zaczęła się rozkręcać.
Leciała właśnie piosenka chłopaków "More Than This" (https://www.youtube.com/watch?v=b-RQIN3wo5U). Wszystkie pary tańczyły tak zwanego przytulańca, ja i Zayn również. Chłopak kołysał nami delikatnie. Byłam taka szczęśliwa. Miałam przy sobie tego jedynego.
-Kocham Cię. - szepnął brunet.
-Ja Ciebie też. - odpowiedziałam.
Kiedy piosenka się skończyła, Niall wpadł na pewien pomysł...
-Zagrajmy w butelkę! Na pytania i zadania. - wszyscy się zgodzili. Usiedliśmy w kółku. Przyniosłam z kuchnią pustą, plastikową butelkę i położyłam przed nami.
-To kto pierwszy kręci? - spytałam.
-Ja mogę. - odpowiedział Liam. Zakręcił butelką. Wypadło na Eleanor.
-Pytanie. - brunetka wyprzedziła pytania chłopaka.
-Z kim przeżyłaś swój pierwszy raz? - dziewczyna zarumieniła się lekko i odpowiedziała:
-Z Louisem. - Tommo pocałował ją w policzek, a ona się do niego uśmiechnęła i zakręciła butelką. Wypadło na Jade.
-Pytanie czy zadanie?
-To niech będzie zadanie. - uśmiechnęła się.
-Hmm... Zadzwoń na Telefon Zaufania i powiedz, że jesteś nie szczęśliwa, ponieważ Justin Bieber nie chce być Twoim chłopakiem. - wyszczerzyła się. Wszyscy spojrzeli na nią z miną "WTF?!", a ona powiedziała: - No co? Nie miałam pomysłu.
Pickle wyjęła swoją komórkę, sprawdziła w internecie jaki jest numer na ten Telefon Zaufania i zadzwoniła.
-Dobry wieczór. Proszę pani, ja jestem taka nie szczęśliwa, Justin Bieber nie chce być moi chłopakiem... - zaczęła rozżalonym głosem. - Co ja mam zrobić, przecież my jesteśmy dla siebie stworzeni?! - ciągnęła. Wszyscy zaczęli się nie pohamowanie śmiać. Niebieskowłosa przyłożyła palec do ust, na znak, że mamy być cicho. Uspokoiliśmy się.
Po 10 minutach Jadey powiedziała do telefonu:
-Dziękuję bardzo. Do widzenia. - wszyscy znowu wpadli w atak śmiechu. Thirlwall wywróciła teatralnie oczami, ale po chwili dołączyła do nas.
-Dobra, spokój gramy dalej. - powiedziała Leigh, nadal lekko się podśmiewując. Posłuchaliśmy się i graliśmy dalej. Wypadło na Zayna, który wybrał zadanie. Musiał zatańczyć "Gangnam Style" w samych bokserkach.
Po godzinnym graniu postanowiliśmy zagrać w karaoke. Oczywiście nasz DJ Malik puszczał muzykę.
-Ja chcę pierwszy śpiewać! - oznajmił Horan.
-To może... "Dear Darlin" Olliego Mursa? (oryginał: https://www.youtube.com/watch?v=m20BTdy9FGI) - zaproponował.
-Ok. - odpowiedział. Z głośniku rozbrzmiała się piosenka. Blondyn zaczął śpiewać.
Kiedy skończył biliśmy mu brawo, a on ukłonił się przed nami.
-Teraz śpiewa Perrie. - oznajmił DJ.
-Co? Dlaczego ja? - spytałam.
-Bo ja tak chcę. - odpowiedział. - P!nk - "Perfect" (https://www.youtube.com/watch?v=ocDlOD1Hw9k), pasuje?
-Pasuje. - westchnęła i wzięłam od niego mikrofon. Zaczęłam śpiewać...
Made a wrong turn, once or twice
Dug my way out, blood and fire
Bad decisions, that's alright
Welcome to my silly life
Mistreated, misplaced, misunderstood
Miss 'No way, it's all good', it didn't slow me down
Mistaken, always second guessing, underestimated
Look, I'm still around
Pretty, pretty please, don't you ever, ever feel
Like you're less than fuckin' perfect
Pretty, pretty please, if you ever, ever feel like you're nothing
You're fuckin' perfect to me
You're so mean when you talk about yourself; you were wrong
Change the voices in your head; make them like you instead
So complicated, look happy, you'll make it
Filled with so much hatred, such a tired game
It's enough; I've done all I can think of
Chased down all my demons, I've seen you do the same
Pretty, pretty please, don't you ever, ever feel
Like you're less than fuckin' perfect
Pretty, pretty please, if you ever, ever feel like you're nothing
You're fuckin' perfect to me
The whole world's scared so I
swallow the fear
The only thing I should be drinking is an
ice cold beer
So cool in lie,
and we try try try,
but we try too hard and
it's a waste of my time
Don't looking for the critics,
cause they're everywhere
They don't like my jeans;
they don't get my hair
Exchange ourselves,
and we do it all the time
Why do we do that?
Why do I do that?
Why do I do that?
Pretty, pretty, pretty
Pretty, pretty please, don't you ever, ever feel
Like you're less than fuckin' perfect
Pretty, pretty please, if you ever, ever feel
Like you're nothing, you're fuckin' perfect to me
You're perfect, you're perfect
Pretty, pretty please, if you ever, ever feel
Like you're nothin' you are perfect to me
Skończyłam. Usłyszałam gromkie brawa. Uśmiechnęłam się i oddałam mikrofon Jesy, dając znak, że teraz jej kolej. Zaśpiewała "Stay" - Miley Cyrus (https://www.youtube.com/watch?)v=RGLh138m7sA). Następny był Zayn, który zaśpiewał "Always" - Bon Jovi (https://www.youtube.com/watch?v=9BMwcO6_hyA). Potem Lee "Call Me Maybe" - Carly Re Japsen, Liam "Heaven" - Bryan Adams (https://www.youtube.com/watch?v=s6TtwR2Dbjg), Jade "Made in the USA" - Demi Lovato (https://www.youtube.com/watch?v=z3zdIHDTbg0), Harry "She Will Be Loved" - Maroon 5 (https://www.youtube.com/watch?v=nIjVuRTm-dc), Louis "The A Team" - Ed Sheeran (https://www.youtube.com/watch?v=UAWcs5H-qgQ). Pozostała czwórka stwierdziła, że nie chcą śpiewać, wiec nie namawialiśmy.
Niespodziewanie ktoś zapukał do drzwi. Sam był najbliżej, więc poszedł otworzyć. Usłyszeliśmy kłótnie.
-Wpuść mnie!
-Nie! Wiem, co zrobiłeś Pezz. Wynoś się stąd! - krzyczał Craske. Pobiegliśmy do niego. Okazało się, że 'odwiedzał' nas Tom... Ten sam Tom Parker, co nie dawno mnie porwał. Złapałam Zayna za rękę.
Parker odepchnął chłopaka, który lekko się zachwiał. Jade przestraszona podbiegła do niego i wtuliła się.
-Co ty tu robisz, do cholery?! - krzyknął wkurzony Malik.
-Przyszedłem do Perrie. Jestem pewien, że coś jej zrobiłeś przez ten tydzień! - odpowiedział.
-Co ty pieprzysz?! Wynoś się stąd albo pogadamy inaczej! - ostrzegł mulat. Chłopak zaśmiał się ironicznie i podszedł do mnie, po czym złapał za rękę. Szybko się wyrwałam.
-Co jest, kotku? Nie chcesz teraz ze mną iść? A jak byłaś ostatnio byłaś u mnie w domu i dawałaś mi dupy, to inaczej gadałaś! - dopiero teraz zobaczyłam, że jest pijany.
-Co?! Nie kłam! Nigdy tak nie było i nie będzie! Lecz się! Zachowujesz się, jak psychopata! - krzyczałam. Zayn był wściekły. Rzucił się na niego z pięściami. Louis i Harry próbowali odciągnąć ich, ale pogorszyli sprawę. Spanikowana sama do nich podbiegłam i próbowałam odciągnąć Zayna. Krzyczałam szarpała, ale to na nic. Był jak w transie. Rozpłakałam się pobiegłam na górę. Wbiegłam do łazienki. Zamknęłam i usiadłam na podłodze.
Po 20 minutach płaczu zauważyłam w koncie małą torebeczkę z białym proszkiem. Wzięłam ją do ręki. Były to narkotyki, a mianowicie kokaina. Wsypałam zawartość na sedes. Byłam zdesperowana. Wciągnęłam wszystko nosem. Poczułam ulgę.
____________________________________________________________________________
Ale spieprzyłam rozdział -.- Przepraszam, ale nie miałam totalnej weny. Opóźniam rozdział, wstawiam beznadziejny, no po prostu zajebiście! -.- Przepraszam!!!!!
Mimo to mam nadzieję, że skomentujecie, tylko szczerze!
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Dziękuję bardzo za 13 komentarzy pod ostatnim rozdziałem! *____* Teraz 8 kom - nowy rozdział.
Jeszcze raz bardzo przepraszam!
Do poniedziałku! xx
@luv_my_jade
/Hope
PS. Rozdział nie sprawdzony, więc przepraszam, jeśli są jakieś błędy.
-No hej, kochana! - krzyknęła rozpromieniona Danielle
-Dani! - przytuliłam ją mocno. Kiedy już się od siebie odkleiliśmy spojrzałam na Liama. - No chodź tu! Dawaj pyśka! - cmoknęłam bruneta w policzek, a on objął mnie lekko.
-Jesteście pierwsi, ale niedługo powinna zjawić się reszta. - oznajmił Zayn. Weszliśmy w głąb domu. Ja i Dan zaczęłyśmy gadać o typowo kobiecych sprawach, a chłopcy o typowo męskich.
Piętnaście minut później przyszli Jam. Następnie Elounor, Jesy i Lordan, a na końcu oczywiście Niall i Harry.
-To gdzie są procenty? - spytał Loczek. Wszyscy zaśmiali, łączenie ze mną.
-Spokojnie, Hazz. Jeszcze przyjdzie na to pora. - odpowiedział Malik.
-No dobra... - mruknął z lekkim niezadowolenie.
-Zapodaj jakąś dobrą muzę, DJ Malik! - powiedział Nialler. Mulat podłączył głośniki do laptopa i puścił utwór Maroon 5 - "Moves like jagger" (https://www.youtube.com/watch?v=iEPTlhBmwRg). Wszyscy zaczęli tańczyć. Świetnie się bawiłam.
Kiedy piosenka się skończyła wszyscy stwierdziliśmy, że czas na alkohol.
-To co najpierw? Mam whisky, Jack Daniels, piwo, wino, Likier... - zaczął wymieniać. Wszyscy powiedzieli co chcą. I tak impreza zaczęła się rozkręcać.
Leciała właśnie piosenka chłopaków "More Than This" (https://www.youtube.com/watch?v=b-RQIN3wo5U). Wszystkie pary tańczyły tak zwanego przytulańca, ja i Zayn również. Chłopak kołysał nami delikatnie. Byłam taka szczęśliwa. Miałam przy sobie tego jedynego.
-Kocham Cię. - szepnął brunet.
-Ja Ciebie też. - odpowiedziałam.
Kiedy piosenka się skończyła, Niall wpadł na pewien pomysł...
-Zagrajmy w butelkę! Na pytania i zadania. - wszyscy się zgodzili. Usiedliśmy w kółku. Przyniosłam z kuchnią pustą, plastikową butelkę i położyłam przed nami.
-To kto pierwszy kręci? - spytałam.
-Ja mogę. - odpowiedział Liam. Zakręcił butelką. Wypadło na Eleanor.
-Pytanie. - brunetka wyprzedziła pytania chłopaka.
-Z kim przeżyłaś swój pierwszy raz? - dziewczyna zarumieniła się lekko i odpowiedziała:
-Z Louisem. - Tommo pocałował ją w policzek, a ona się do niego uśmiechnęła i zakręciła butelką. Wypadło na Jade.
-Pytanie czy zadanie?
-To niech będzie zadanie. - uśmiechnęła się.
-Hmm... Zadzwoń na Telefon Zaufania i powiedz, że jesteś nie szczęśliwa, ponieważ Justin Bieber nie chce być Twoim chłopakiem. - wyszczerzyła się. Wszyscy spojrzeli na nią z miną "WTF?!", a ona powiedziała: - No co? Nie miałam pomysłu.
Pickle wyjęła swoją komórkę, sprawdziła w internecie jaki jest numer na ten Telefon Zaufania i zadzwoniła.
-Dobry wieczór. Proszę pani, ja jestem taka nie szczęśliwa, Justin Bieber nie chce być moi chłopakiem... - zaczęła rozżalonym głosem. - Co ja mam zrobić, przecież my jesteśmy dla siebie stworzeni?! - ciągnęła. Wszyscy zaczęli się nie pohamowanie śmiać. Niebieskowłosa przyłożyła palec do ust, na znak, że mamy być cicho. Uspokoiliśmy się.
Po 10 minutach Jadey powiedziała do telefonu:
-Dziękuję bardzo. Do widzenia. - wszyscy znowu wpadli w atak śmiechu. Thirlwall wywróciła teatralnie oczami, ale po chwili dołączyła do nas.
-Dobra, spokój gramy dalej. - powiedziała Leigh, nadal lekko się podśmiewując. Posłuchaliśmy się i graliśmy dalej. Wypadło na Zayna, który wybrał zadanie. Musiał zatańczyć "Gangnam Style" w samych bokserkach.
Po godzinnym graniu postanowiliśmy zagrać w karaoke. Oczywiście nasz DJ Malik puszczał muzykę.
-Ja chcę pierwszy śpiewać! - oznajmił Horan.
-To może... "Dear Darlin" Olliego Mursa? (oryginał: https://www.youtube.com/watch?v=m20BTdy9FGI) - zaproponował.
-Ok. - odpowiedział. Z głośniku rozbrzmiała się piosenka. Blondyn zaczął śpiewać.
Kiedy skończył biliśmy mu brawo, a on ukłonił się przed nami.
-Teraz śpiewa Perrie. - oznajmił DJ.
-Co? Dlaczego ja? - spytałam.
-Bo ja tak chcę. - odpowiedział. - P!nk - "Perfect" (https://www.youtube.com/watch?v=ocDlOD1Hw9k), pasuje?
-Pasuje. - westchnęła i wzięłam od niego mikrofon. Zaczęłam śpiewać...
Made a wrong turn, once or twice
Dug my way out, blood and fire
Bad decisions, that's alright
Welcome to my silly life
Mistreated, misplaced, misunderstood
Miss 'No way, it's all good', it didn't slow me down
Mistaken, always second guessing, underestimated
Look, I'm still around
Pretty, pretty please, don't you ever, ever feel
Like you're less than fuckin' perfect
Pretty, pretty please, if you ever, ever feel like you're nothing
You're fuckin' perfect to me
You're so mean when you talk about yourself; you were wrong
Change the voices in your head; make them like you instead
So complicated, look happy, you'll make it
Filled with so much hatred, such a tired game
It's enough; I've done all I can think of
Chased down all my demons, I've seen you do the same
Pretty, pretty please, don't you ever, ever feel
Like you're less than fuckin' perfect
Pretty, pretty please, if you ever, ever feel like you're nothing
You're fuckin' perfect to me
The whole world's scared so I
swallow the fear
The only thing I should be drinking is an
ice cold beer
So cool in lie,
and we try try try,
but we try too hard and
it's a waste of my time
Don't looking for the critics,
cause they're everywhere
They don't like my jeans;
they don't get my hair
Exchange ourselves,
and we do it all the time
Why do we do that?
Why do I do that?
Why do I do that?
Pretty, pretty, pretty
Pretty, pretty please, don't you ever, ever feel
Like you're less than fuckin' perfect
Pretty, pretty please, if you ever, ever feel
Like you're nothing, you're fuckin' perfect to me
You're perfect, you're perfect
Pretty, pretty please, if you ever, ever feel
Like you're nothin' you are perfect to me
Skończyłam. Usłyszałam gromkie brawa. Uśmiechnęłam się i oddałam mikrofon Jesy, dając znak, że teraz jej kolej. Zaśpiewała "Stay" - Miley Cyrus (https://www.youtube.com/watch?)v=RGLh138m7sA). Następny był Zayn, który zaśpiewał "Always" - Bon Jovi (https://www.youtube.com/watch?v=9BMwcO6_hyA). Potem Lee "Call Me Maybe" - Carly Re Japsen, Liam "Heaven" - Bryan Adams (https://www.youtube.com/watch?v=s6TtwR2Dbjg), Jade "Made in the USA" - Demi Lovato (https://www.youtube.com/watch?v=z3zdIHDTbg0), Harry "She Will Be Loved" - Maroon 5 (https://www.youtube.com/watch?v=nIjVuRTm-dc), Louis "The A Team" - Ed Sheeran (https://www.youtube.com/watch?v=UAWcs5H-qgQ). Pozostała czwórka stwierdziła, że nie chcą śpiewać, wiec nie namawialiśmy.
Niespodziewanie ktoś zapukał do drzwi. Sam był najbliżej, więc poszedł otworzyć. Usłyszeliśmy kłótnie.
-Wpuść mnie!
-Nie! Wiem, co zrobiłeś Pezz. Wynoś się stąd! - krzyczał Craske. Pobiegliśmy do niego. Okazało się, że 'odwiedzał' nas Tom... Ten sam Tom Parker, co nie dawno mnie porwał. Złapałam Zayna za rękę.
Parker odepchnął chłopaka, który lekko się zachwiał. Jade przestraszona podbiegła do niego i wtuliła się.
-Co ty tu robisz, do cholery?! - krzyknął wkurzony Malik.
-Przyszedłem do Perrie. Jestem pewien, że coś jej zrobiłeś przez ten tydzień! - odpowiedział.
-Co ty pieprzysz?! Wynoś się stąd albo pogadamy inaczej! - ostrzegł mulat. Chłopak zaśmiał się ironicznie i podszedł do mnie, po czym złapał za rękę. Szybko się wyrwałam.
-Co jest, kotku? Nie chcesz teraz ze mną iść? A jak byłaś ostatnio byłaś u mnie w domu i dawałaś mi dupy, to inaczej gadałaś! - dopiero teraz zobaczyłam, że jest pijany.
-Co?! Nie kłam! Nigdy tak nie było i nie będzie! Lecz się! Zachowujesz się, jak psychopata! - krzyczałam. Zayn był wściekły. Rzucił się na niego z pięściami. Louis i Harry próbowali odciągnąć ich, ale pogorszyli sprawę. Spanikowana sama do nich podbiegłam i próbowałam odciągnąć Zayna. Krzyczałam szarpała, ale to na nic. Był jak w transie. Rozpłakałam się pobiegłam na górę. Wbiegłam do łazienki. Zamknęłam i usiadłam na podłodze.
Po 20 minutach płaczu zauważyłam w koncie małą torebeczkę z białym proszkiem. Wzięłam ją do ręki. Były to narkotyki, a mianowicie kokaina. Wsypałam zawartość na sedes. Byłam zdesperowana. Wciągnęłam wszystko nosem. Poczułam ulgę.
____________________________________________________________________________
Ale spieprzyłam rozdział -.- Przepraszam, ale nie miałam totalnej weny. Opóźniam rozdział, wstawiam beznadziejny, no po prostu zajebiście! -.- Przepraszam!!!!!
Mimo to mam nadzieję, że skomentujecie, tylko szczerze!
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Dziękuję bardzo za 13 komentarzy pod ostatnim rozdziałem! *____* Teraz 8 kom - nowy rozdział.
Jeszcze raz bardzo przepraszam!
Do poniedziałku! xx
@luv_my_jade
/Hope
PS. Rozdział nie sprawdzony, więc przepraszam, jeśli są jakieś błędy.
poniedziałek, 30 września 2013
Rozdział 10
Mam mętlik w głowie. Od pewnego czasu zdarza mi się to coraz częściej.
Dlaczego nagle znowu chce, żebyśmy do siebie wrócili? Naprawdę mnie kocha, czy chce tylko wykorzystać? Nie dowiem się, jeśli nie spróbuję... Ale co jeśli on chce mnie wykorzystać i znów zostawić?! Ale jak tak na mnie patrzy tymi swoimi czekoladowymi paczadłami, to jest mi go szkoda i chcę go przytulić, i... Oh, Perrie, ogarnij się! - zorientowałam się, że przy moich przemyśleniach dość dużo i zamaszyście gestykulowałam. Dobrze, że nie zaczęłam tego mówić.
-Pezz, wszystko w porządku? - spytał, podtrzymując lekko moje ramiona
-Tak, jasne, przepraszam. - odpowiedziałam speszona, uwolniając ręce z jego uścisku. Chłopak lekko się zaśmiał i cofnął ręce, po czym schował je do kieszeni bluzy.
-Więc...?
-"Więc" co?
-Wybaczysz mi? - ponowił pytanie, trochę zniecierpliwiony.
-Ja...- zaczęłam. - Nie wiem. - szepnęłam, spuszczając głowę i wbijając wzrok w dłonie. Chłopak westchnął zasmucony, również spoglądając w dół.
- Zayn, to nie takie łatwe. Ty naprawdę mnie zraniłeś. Skąd mogę wiedzieć, że to się nie powtórzy? - dodałam.
-Po prostu się zgódź! - nalegał. - Spróbuj.
-Malik, to nie jest takie proste, a naciskając na mnie, ani trochę nie pomagasz! - podniosłam zdenerwowana głos.
-Dobrze, dobrze. Przepraszam, nie denerwuj się. - podniósł ręce w geście obronnym.
-Potrzebuję trochę czasu, żeby to przemyśleć.
-Rozumiem. Będę czekał. Wiec mam rozumieć, że jak na razie nie wrócisz do domu? - upewnił się, a w jego oczach ujrzałam coś na kształt złudnej nadziei.
-Nie... Zamieszkam z Jesy i Leigh-Anne. - powiedziałam, wstając
-To zadzwoń do mnie, kiedy już zdecydujesz. - poprosił. Razem wyszliśmy z pokoju i wróciliśmy do naszych przyjaciół.
Dlaczego nagle znowu chce, żebyśmy do siebie wrócili? Naprawdę mnie kocha, czy chce tylko wykorzystać? Nie dowiem się, jeśli nie spróbuję... Ale co jeśli on chce mnie wykorzystać i znów zostawić?! Ale jak tak na mnie patrzy tymi swoimi czekoladowymi paczadłami, to jest mi go szkoda i chcę go przytulić, i... Oh, Perrie, ogarnij się! - zorientowałam się, że przy moich przemyśleniach dość dużo i zamaszyście gestykulowałam. Dobrze, że nie zaczęłam tego mówić.
-Pezz, wszystko w porządku? - spytał, podtrzymując lekko moje ramiona
-Tak, jasne, przepraszam. - odpowiedziałam speszona, uwolniając ręce z jego uścisku. Chłopak lekko się zaśmiał i cofnął ręce, po czym schował je do kieszeni bluzy.
-Więc...?
-"Więc" co?
-Wybaczysz mi? - ponowił pytanie, trochę zniecierpliwiony.
-Ja...- zaczęłam. - Nie wiem. - szepnęłam, spuszczając głowę i wbijając wzrok w dłonie. Chłopak westchnął zasmucony, również spoglądając w dół.
- Zayn, to nie takie łatwe. Ty naprawdę mnie zraniłeś. Skąd mogę wiedzieć, że to się nie powtórzy? - dodałam.
-Po prostu się zgódź! - nalegał. - Spróbuj.
-Malik, to nie jest takie proste, a naciskając na mnie, ani trochę nie pomagasz! - podniosłam zdenerwowana głos.
-Dobrze, dobrze. Przepraszam, nie denerwuj się. - podniósł ręce w geście obronnym.
-Potrzebuję trochę czasu, żeby to przemyśleć.
-Rozumiem. Będę czekał. Wiec mam rozumieć, że jak na razie nie wrócisz do domu? - upewnił się, a w jego oczach ujrzałam coś na kształt złudnej nadziei.
-Nie... Zamieszkam z Jesy i Leigh-Anne. - powiedziałam, wstając
-To zadzwoń do mnie, kiedy już zdecydujesz. - poprosił. Razem wyszliśmy z pokoju i wróciliśmy do naszych przyjaciół.
***
Obudziłam się o 11:30 rano. Wczoraj do późna myślałam czy wybaczyć Zaynowi. Minął już tydzień od mojej rozmowy. Podjęłam decyzję. Wracam do niego. Stracił moje zaufanie, ale chyba każdy zasługuje na drugą szansę. Mam nadzieję, że postara się odbudować nasze relacje. Raz kozie śmierć, jak to mówią!
Wyślizgnęłam się spod kołdry i ziewnęłam przeciągle. Otworzyłam szafę i wyjęłam z niej zestaw. Poszłam do łazienki, gdzie się przebrałam, uczesałam i umalowałam.
Na dole zastałam smażącą naleśniki Jess i nakładającą do stołu Lee.
-O, nasza Śpiąca Królewna wstała! Dzień dobry! - zaśmiała się ta druga.
-W samą porę. Naleśniki gotowe! - oznajmiła "Szefowa kuchni". Nałożyła każdej po trzy naleśniki i podała nam talerze, a sama wzięła jeden. Usiadłyśmy do stołu i zaczęłyśmy jeść.
-Mniam! - uśmiechnęłam się promiennie i odniosłam naczynię do zmywarki.
-To jakie plany na dzisiaj? - spytała Leigh.
-Ja dzisiaj spotykam się z Zaynem o 3:00 popołudniu w Starbucks. - odpowiedziałam.
-Mnie Meredith, moja kuzynka, zaprosiła dzisiaj na obiad. - odparła Jesminda.
-Jade i Sam obchodzą dzisiaj miesięcznicę, więc ja dzisiaj się spotkam z Jordanem. - oznajmiła.
***
Swagger Mix i Fresh Princess już wyszły. Była 2:30, więc postanowiłam, że ja też już będę się zbierać. Poprawiłam włosy i wyszłam.
Szłam spacerkiem, nigdzie się nie spieszyłam, miałam jeszcze 20 minut. Spotkałam nawet kilka moich kochanych Mixers.
Weszłam przez szklane drzwi do kafejki. Zobaczyłam go. Siedział przy stole w rogu. Podeszłam niepewnie.
-Hej. - przywitałam się.
-Cześć. Siadaj. - wskazał miejsce przed sobą, na którym usiadłam. Na początku siedzieliśmy w niezręcznej ciszy, lecz on postanowił ją przerwać. -Więc... Kiedy rozmawialiśmy przez telefon, powiedziałaś, że już się zastanowiłaś... - zaczął. Przytaknęłam.
-Nie była to łatwa decyzja, ale myślę, że... - chciałam go potrzymać trochę w niepewności.
-Że...? - nerwowo stukał palcami o stół.
-Możemy spróbować wrócić do siebie... - nie było dane mi dokończyć, ponieważ mulat podbiegł do mnie, okręcił wokół własnej osi i namiętnie pocałował. Odwzajemniłam pocałunek. Ludzie zaczęli nam bić brawo.
-Kochanie, tak bardzo się cieszę, że dasz nam drugą szansę! - wykrzyknął chłopak, stawiając mnie z powrotem na ziemi. - To kiedy się przeprowadzasz? - spytał podekscytowany.
-Może w sobotę? - zaproponowałam.
-No dobrze, ale wiedz, że w bólu przeżyję te 3 dni bez Ciebie... - powiedział zrozpaczony.
-Dobra, dobra, Romeo. - zaśmiałam się, a on mi zawtórował.
***
Tak jak ustaliliśmy, do naszego domu przeprowadziłam się w sobotę. Cieszyłam się, że zaczniemy wszystko od nowa. Zayn był naprawdę kochany. Widziałam, że się stara. Cieszyło mnie to, ale musi minąć jeszcze wiele czasu, żeby odzyskał moje zaufanie.
***
-Kochanie, a co byś powiedziała na taką małą imprezkę w naszym domu? No wiesz, z okazji powrotu Zerrie. - spytał, kiedy zajadaliśmy się kurczakiem zrobionym przez niego. Podniosłam brwi ze zdziwieniem.
-"Zerrie"? - powtórzyłam, spoglądając na niego pytająco.
-No tak. To połączenie naszych imion. - wyszczerzył się, na co ja zachichotałam.
-Spoko. A co do tej imprezki, to może być dobry pomysł. - uśmiechnęłam się.
-Cieszę się, że Ci się podoba. - rozpromienił się. - Jak zjemy, to ty zadzwonisz do dziewczyn, a ja do chłopaków. - odparł, a ja przytaknęłam.
Dziewczyny oczywiście zgodziły się przyjść, jak i chłopcy.
***
Dzisiaj miała odbyć się impreza pt: "Zerrie is Back". Zayn uparł się na tą nazwę.
Właśnie przeglądałam się w lustrze. Miałam na sobie granatową sukienkę . Stwierdziłam, że wyglądam całkiem ładnie.
-Wow... - usłyszałam za sobą znany mi głos. Odwróciłam się do brązowookiego. Był ubrany w czarne rurki, białą koszulkę, dżinsową kurtkę i czarne Nike.
-Myślisz, że dobrze wyglądam? - spytałam.
-Oczywiście. Wyglądasz pięknie. - odpowiedział, przytulając mnie od tyłu. Cmoknęłam go w nos i poszłam do salonu poprawić wszystkie niedoskonałości
Usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Malik poszedł otworzyć. Okazało się, że to Dan i Liam.
_____________________________________________________________________________
Dycha! Mam nadzieję, że się spodoba, bo pisałam ten rozdział 2 godziny, jak nie więcej.
Dziękuje za pomoc Sammy (@horny_hot_dog).
CZYATSZ=KOMENTUJESZ
7 komentarzy - nowy rozdział.
Zeszli się, ale w tym opowiadaniu jeszcze dużo się wydarzy...
Do zobaczenia za tydzień! x
@luv_my_jade (ZMIENIŁAM NAZWĘ)
/Hope
poniedziałek, 23 września 2013
Rozdział 9
~ważna notka pod rozdziałem~
Usłyszałam, że z kimś się kłóci. Po głosie domyśliłam się, że tym kimś był Louis. Odłożyłam widelec i wstałam od stołu. Ostrożnie podeszłam w stronę przedpokoju. Zobaczyłam, że chłopcy rozmawiają, jeśli można tak to nazwać, o mnie.
Kiedy Tommo mnie zobaczył od razu krzyknął:
-Pezz! - odepchnął Toma, podbiegł do mnie, po czym mocno przytulił. Oczywiście był to przyjacielski uścisk. Odwzajemniłam gest. - Wracamy. Wszyscy się o Ciebie martwią. - powiedział, ciągnąc mnie w stronę wyjścia.
-Czekaj, czekaj... Co ty robisz? - spytał Parker.
-Jak to co? Zabieram Perrie do domu. Ciesz się, że na policję nie zadzwoniłem, to było porwanie, idioto. - prychnął Lou.
-O co Ci chodzi? Ja chciałem spędzić z nią trochę czasu, a poza tym martwiłem się, że może sobie coś zrobić. - tłumaczył, a ja westchnęłam z poirytowaniem.
-Weź nie pierdol. - mruknął, również zirytowany Tomlinson. Tom zacisnął się, po czym zamachnął, chcąc uderzyć Louisa. Brunet zrobiła szybki unik i sam go walnął pięścią w twarz. 'Przeciwnik' zachwiał się, trzymając ręką krwawiący nos. Czym prędzej wyszliśmy z jego domu. Zauważyłam, że w samochodzie bruneta na tylnych siedzeniach siedzi Eleanor. Bardzo się ucieszyłam. Czym prędzej wskoczyłam do auta, obok brunetki, a ona mocno mnie przytuliła.
-Jak dobrze, że nic Ci się nie stało. Tak bardzo się o Ciebie martwiłam. - odparła El.
-Z resztą jak wszyscy dodał Louis, siadając na miejscu kierowcy. Uruchomił silnik i z piskiem opon ruszył w stronę ulicy.
-Jedziemy teraz do nas. Tam wszyscy na Ciebie czekają. - oznajmiła brązowooka.
-Wszyscy? - spytałam z naciskiem.
-Wszyscy... - odpowiedziała.
-Czyli, że... -zaczęłam.
-Tak, Zayn też. - odparła, blado się uśmiechając.
-Perrie, on chce z Tobą porozmawiać. - powiedział nasz kierowca.
-Niby o czym? - zakpiłam.
-Nie wiem dokładnie, ale wiem, ze chce Cię przeprosić. - odpowiedział. Nic już nie powiedziałam. Może się zmienił... Ale jak chce ze mną pogadać, to naprawdę szczerze. - pomyślałam.
Dojechaliśmy do domu pary. Wysiadłam z samochodu razem z moimi towarzyszami. Przeszłam przez furtkę, a następnie lekko pociągnęłam za klamkę. Drzwi się otworzyły i od razu poczułam, że ktoś mnie mocno przytula. A nawet kilka ktosiów. Stałam już tak z 3 minuty w uścisku z Jade, Lee, Jesy, Liamem, Danielle, Harrym i Niallem. Brakowało jego.
-Też się cieszę, ze was wiedzę, ale możecie mnie już puścić? Udusicie mnie! - zaśmiałam się. Wszyscy mi zawtórowali i spełnili moją prośbę. Zobaczyłam go. Stał oparty o ścianę. Przyglądał się mi. Kiedy zobaczył, że go zauważyłam, uśmiechnął się delikatnie.
-Ale się o Ciebie martwiliśmy! Myślałam, że na zawał zejdę! Nie było Cię przez całą noc! - Pickle zaczęła krzyczeć wymachując przy tym rękoma. Wyglądało to bardzo zabawnie.
Kiedy zdyszana skończyła swój monolog, Leigh powiedziała:
-Ale nie ma co się już martwić, bo nasza Hippie Mix wróciła! - przytuliła mnie, co odwzajemniłam.
-Mixers również się o Ciebie martwiły. Pytały, dlaczego nie widują Ciebie, a my odpowiadałyśmy, ze jesteś chora. - odparła Jesminda.
-Aww... To słodkie. Muszę wejść później na TT i oznajmić, że lepiej się już czuję. - uśmiechnęłam się. Teraz podszedł do mnie Harry i Niall z kanapką.
-Brakowało nam tego Twojego gadulstwa. - zaśmiał się Loczek. Wiedziałam, że nie mówi tego złośliwie, ale udając obrażoną trzepnęłam go lekko w ramię. A Nialler, jak to Nialler zacząć się śmiać. Usłyszałam ciche odchrząknięcie. Okazało się, że to Zayn.
-Możemy porozmawiać? - spytał.
-Tak, ale najpierw pójdę się wykąpać i przebrać, ok?
-Tak, tak, jasne. Rozumiem. - pokiwał głową.
-El, masz jakieś moje ciuchy? - zwróciłam się do brunetki.
-Ja mam. Przyniosłem z naszego domu, bo domyśliłem się, że będziesz chciała się odświeżyć. - usłyszałam za sobą głos mulata. Odwróciłam się do niego, a on wyciągnął w moje stronę nie dużą torbę. - Są tam też kosmetyki, szczotka. - dodał. Wzięłam od niego torbę i wybełkotałam jakieś podziękowania. Poszłam na górę, gdzie znajdowała się łazienka. Zdjęłam z siebie wszystkie cichy i weszłam pod prysznic. Odkręciłam kurek i poczułam, jak po moim ciele spływają ciepłe strumienie wody.
Po 15 minutach wyszłam z kabiny i wzięłam ręcznik, leżący na pralce. Wytarłam się i ubrałam w zestaw przygotowany przez Malika: http://celebstyle.org/wp-content/uploads/2012/09/perrie-edwards-styled-to-rock.png . Umyłam zęby i twarz. Przeczesałam szczotką włosy i wygładziłam lekko strój.
-Ale dobry gust to on ma. - mruknęłam do siebie. Rozwiesiłam ręcznik, zabrałam torbę z kosmetykami i starymi ciuchami. Zeszłam na dół, gdzie Liam i Dan coś gotowali.
-Ładnie pachnie. - odparłam, na co brunetka się uśmiechnęła, a Payne był zbyt skoncentrowany na przygotowywaniu dania, żeby cokolwiek odpowiedzieć. Zaśmiałam się i poszłam do salonu, gdzie Harry, Niall i Louis siedzieli na jednej z kanap i oglądali mecz. Na drugiej kanapie siedziały dziewczyny. Zayn stał oparty o kanapę, na której siedzieli chłopcy i przyglądał się raz meczowi, raz mi. Brakowało mi tylko Eleanor. Domyśliłam się, że siedzi w swoim pokoju i się uczy, bo niedługo ma ważne testy.
Z mojego zamyślenia wyrwał mnie gest głowy mulata, co oznaczało, żebyśmy poszli w bardziej ustronne miejsce. Ruszyłam w stronę pokoju gościnnego, a chłopak za mną. Usiadłam na małej kanapie, a brązowooki zamknął drzwi i usiadł obok mnie. Siedzieliśmy chwilę w ciszy. Było to krępujące.
-Więc...? - spojrzałam na niego pytająco.
-Perrie, ja chciałem porozmawiać... O naszym związku, o nas. Ale najpierw chcę Cię przeprosić. Nie chciałem, żeby to wszystko tak wyszło. Jestem idiotą. Przepraszam. - spuścił głowę.
-Zayn, jeśli już mamy rozmawiać, to szczerze. Chcę wiedzieć... Czy ty...zdradziłeś mnie? I czy bierzesz narkotyki? - spytałam.
-Pamiętam, że całowałem się z tą dziewczyną, ale byłem wtedy pijany, a dalej to nie pamiętam. Nie wiem, czy zaszło między nami coś więcej. - odparł. - Ale to nic nie znaczyło. Ja do niej nic nie czuję. Ciebie kocham. A narkotyki, to była jednorazowa sprawa. - złapał mnie za rękę, ale ja ją zabrałam. Nic nie mówiłam. Siedziałam cicho, jak mysz pod miotłą. On westchnął i ciągnął: -Chcę, żebyśmy znowu byli razem. Kiedy dowiedziałem się, że ten... Tom Cię porwał, myślałem, że jak go znajdę, to mu nogi z dupy powyrywam. - spiął się lekko, ale po chwili otrząsnął się i spytał: - Wybaczysz mi?
_________________________________________________________________________
Długi wyszedł, ale to dobrze. Nie wiem, czy Tom pojawi się w następnych rozdziałach, zobaczymy. Mam nadzieję, że rozdział się spodobał. A, i nie martwcie się, to, że Zayn zaczyna się zmieniać, to nie znaczy, że nie długo opowiadanie się skończy.
A teraz ta ważna informacja: po pierwsze, jest nowa zakładka, czyli Spam , jeśli chcecie zareklamować swoje blogi, to piszcie tam, nie spamujcie mi pod rozdziałami. Po drugie, rozdziały będą jednak dodawane co tydzień. Po trzecie, kochani, ja widzę ile osób odwiedza tego bloga i jest ich na prawdę dużo, a komentarzy nie za bardzo. Rozumiem, że niektórzy na przykład nie mają czasu skomentować, ale to przynajmniej proszę o krótkie "świetnie" lub "beznadziejnie", a jeśli ktoś ma czas, a nie chce mu się, to jest to trochę nie fajne, ponieważ KOMENTARZ=SZACUNEK DLA AUTORKI. Po czwarte zapraszam na mojego nowego bloga z opowiadaniem o 1D: http://newlife-in-newcity.blogspot.com/ , ale też chciałabym zaprosić na bloga mojej siostry, również z opowiadaniem o 1D: http://now-im-a-warrior-story.blogspot.com/ . I to chyba tyle.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
6 komentarzy - kolejny rozdział.
Do zobaczenia za tydzień! x
/Hope
poniedziałek, 16 września 2013
Nowy blog!
Zapomniałam wspomnieć, że założyłam nowego bloga. Też z opowiadaniem, tylko, że teraz o 1D, ale LM też się pojawiają. Tu macie link: http://newlife-in-newcity.blogspot.com/ będę wam naprawdę bardzo wdzięczna, jeśli wejdziecie. Liczę na was!
/Hope
/Hope
Rozdział 8
Od razu go odepchnęłam. Zachwiał się lekko, a gdy już odzyskał równowagę spojrzał na mnie pytająco.
-Co to było?! Zawsze całujesz dziewczyny spotykane w lesie?! - wydarłam się.
-Co? Nie. - zdziwił się.
-I co taki zdziwiony?! Poznałam Cię 10 minut temu, a ty myślisz już tylko o jednym!
-Nie prawda! - bronił się.
-Taa... Weź przestań! Nie dam się nabrać! Od niedawna wiem, że każdy facet jest taki sam. - odpowiedziałam, kierując się przed siebie.
-Ej, zaczekaj! Gdzie idziesz? - dogonił mnie.
-Jak najdalej od Ciebie. - warknęłam.
-Wiem, że to co zrobiłem było niestosowne, ale nie obrażaj się. Przepraszam, nie mogłem się powstrzymać. Spodobałaś mi się. - uśmiechnął się delikatnie.
Miałbyś choć trochę godności i nie kłamał, tylko przyznał, że miałeś ochotę... - urwałam. Byłam wkurzona. Nie panowałam nad tym co mówię.
Nastała niezręczna cisza. Chociaż nie... Jak dla mnie to nawet lepiej, że było cicho. Niestety mój szanowny towarzysz musiał to przerwać, mówiąc:
-A gdzie teraz idziesz?
-A co Cię to interesuję?
-Po prostu chcę wiedzieć. Nie chcę, żeby ci się coś stało. - opiekun się znalazł.
-Do domu.-odparłam. Nagle chłopak się zatrzymał, wziął mnie na ręce i przerzucił sobie przez ramię. - Co ty robisz?! Puść mnie! Porąbało Cię, człowieku?! - krzyczałam, bijąc go po plecach i szarpiąc się. Niestety, nic to nie pomogło. Szedł sobie jak gdyby nigdy nic.
-Nie wierzę, że poszłabyś do domu, a poza tym chciałbym spędzić z Tobą trochę czasu. - odpowiedział. Kątem oka zauważyłam, że się uśmiecha. Już go nie lubię. - pomyślałam.
-Ale ja nie chcę! Puść mnie! To jest porwa... - nie dokończyłam, ponieważ poczułam uderzenie w głowę, a zaraz po tym zemdlałam.
Moje powieki powoli się otwierały. Głowa mnie strasznie bolała.
Rozejrzałam się po pomieszczeniu, w którym się znajdowałam. Ani trochę nie było mi znane. Ściany były koloru beżowego, były dwie szafki, na których stały różne zdjęcia. Leżałam w wielkim łóżku, okryta białą kołdrą.
- Gdzie ja jestem? - mruknęłam. Próbowałam sobie przypomnieć coś z wczorajszego dnia. Moje przemyślenia przerwał odgłos uchylających się drzwi. Spojrzałam w tamtą stronę. Stał tam chłopak, jak sobie przypomniałam z wczorajszego wieczoru. Przypomniałam sobie również, że spotkałam go w lesie, gadaliśmy, potem on mnie pocałował, wziął na ręce i niósł gdzieś, reszty nie pamiętam.
-Obudziłaś się już. - podszedł do łóżka, na co ja gwałtownie się odsunęłam.
-Co mi się stało? - spytałam, łapiąc się za bolącą głowę.
-Uderzyłaś się o gałąź i straciłaś przytomność. - odpowiedział.
-Aha... Po co żeś mnie tu przyniósł?! - krzyknęłam.
-Już Ci mówiłem, że chciałem spędzić z Tobą trochę czasu.
-A ja Ci mówiłam, ze ja nie chcę! Wiesz, ze mogę zadzwonić na policję, że zostałam porwana? - uniosłam triumfalnie brwi.
-Ciekawe jak to zrobisz bez telefonu. - z tylnej kieszeni spodni wyjął mojego iPhon'a.
-Ej, oddaj mi mój telefon! - sięgnęłam ręką, ale on się odsunął, chowając go w to samo miejsce, z którego go wyjął.
-W swoim czasie, ślicznotko. A teraz ubieraj się i schodź na śniadanie. - powiedział.
-Ale najpierw oddasz mi telefon. - wyciągnęłam rękę w jego stronę.
-Szantaż... Sprytna jesteś. - zaśmiał się lekko. - Dobra masz, ale nie proszę nie dzwoń na policję.
-No ok. - słysząc moją odpowiedź, wyjął komórkę z kieszeni i wręczył mi.
-Ubierz się. Czekam w jadalni. - mrugnął do mnie i wyszedł. Nawet nie wiedziałam co ja mam na sobie, żebym miała się ubrać. Spojrzałam w dół i zauważyłam, że jestem ubrana w męską koszulę. Jak podejrzewam należy ona do niego.
-A gdzie są ubrania? - po raz drugi tego dnia spytałam samej siebie. Rozejrzałam się i zauważyłam, że na parapecie leżą moje wczorajsze ciuchy. Ubrałam się w nie. Nie zeszłam od razu na dół, ponieważ chciałam zadzwonić do któregoś z chłopaków, żeby po mnie przyjechał.
Zadzwoniłam do Louisa. Odebrał już po pierwszym sygnale. Powiedziałam mu co się stało. Wkurzył się trochę, kiedy usłyszał kto mnie 'porwał'. Powiedziałam mu jeszcze która to ulica. Zakomunikował, że będzie za około 20 minut. Rozłączyłam się i zeszłam na dół do Toma. Czekał na mnie ze śniadaniem, którym były smażone jajka i bekon.
Odsunął mi krzesło i ręką wskazał, żebym usiadła. Tak też zrobiłam.
Jadłam posiłek, a on opowiadał mi o swoim zespole i takie tam. Mało słuchałam, ale udawałam, ż jestem bardzo zainteresowana.
W pewnej chwili usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Tom poszedł otworzyć.
_________________________________________________________________________________
No i jest! Średni, bo pisałam na szybko, ale jakiś jest.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
5 komentarzy - nowy rozdział, który bardzo możliwe, że będzie w środę.
/Hope
-Co to było?! Zawsze całujesz dziewczyny spotykane w lesie?! - wydarłam się.
-Co? Nie. - zdziwił się.
-I co taki zdziwiony?! Poznałam Cię 10 minut temu, a ty myślisz już tylko o jednym!
-Nie prawda! - bronił się.
-Taa... Weź przestań! Nie dam się nabrać! Od niedawna wiem, że każdy facet jest taki sam. - odpowiedziałam, kierując się przed siebie.
-Ej, zaczekaj! Gdzie idziesz? - dogonił mnie.
-Jak najdalej od Ciebie. - warknęłam.
-Wiem, że to co zrobiłem było niestosowne, ale nie obrażaj się. Przepraszam, nie mogłem się powstrzymać. Spodobałaś mi się. - uśmiechnął się delikatnie.
Miałbyś choć trochę godności i nie kłamał, tylko przyznał, że miałeś ochotę... - urwałam. Byłam wkurzona. Nie panowałam nad tym co mówię.
Nastała niezręczna cisza. Chociaż nie... Jak dla mnie to nawet lepiej, że było cicho. Niestety mój szanowny towarzysz musiał to przerwać, mówiąc:
-A gdzie teraz idziesz?
-A co Cię to interesuję?
-Po prostu chcę wiedzieć. Nie chcę, żeby ci się coś stało. - opiekun się znalazł.
-Do domu.-odparłam. Nagle chłopak się zatrzymał, wziął mnie na ręce i przerzucił sobie przez ramię. - Co ty robisz?! Puść mnie! Porąbało Cię, człowieku?! - krzyczałam, bijąc go po plecach i szarpiąc się. Niestety, nic to nie pomogło. Szedł sobie jak gdyby nigdy nic.
-Nie wierzę, że poszłabyś do domu, a poza tym chciałbym spędzić z Tobą trochę czasu. - odpowiedział. Kątem oka zauważyłam, że się uśmiecha. Już go nie lubię. - pomyślałam.
-Ale ja nie chcę! Puść mnie! To jest porwa... - nie dokończyłam, ponieważ poczułam uderzenie w głowę, a zaraz po tym zemdlałam.
Moje powieki powoli się otwierały. Głowa mnie strasznie bolała.
Rozejrzałam się po pomieszczeniu, w którym się znajdowałam. Ani trochę nie było mi znane. Ściany były koloru beżowego, były dwie szafki, na których stały różne zdjęcia. Leżałam w wielkim łóżku, okryta białą kołdrą.
- Gdzie ja jestem? - mruknęłam. Próbowałam sobie przypomnieć coś z wczorajszego dnia. Moje przemyślenia przerwał odgłos uchylających się drzwi. Spojrzałam w tamtą stronę. Stał tam chłopak, jak sobie przypomniałam z wczorajszego wieczoru. Przypomniałam sobie również, że spotkałam go w lesie, gadaliśmy, potem on mnie pocałował, wziął na ręce i niósł gdzieś, reszty nie pamiętam.
-Obudziłaś się już. - podszedł do łóżka, na co ja gwałtownie się odsunęłam.
-Co mi się stało? - spytałam, łapiąc się za bolącą głowę.
-Uderzyłaś się o gałąź i straciłaś przytomność. - odpowiedział.
-Aha... Po co żeś mnie tu przyniósł?! - krzyknęłam.
-Już Ci mówiłem, że chciałem spędzić z Tobą trochę czasu.
-A ja Ci mówiłam, ze ja nie chcę! Wiesz, ze mogę zadzwonić na policję, że zostałam porwana? - uniosłam triumfalnie brwi.
-Ciekawe jak to zrobisz bez telefonu. - z tylnej kieszeni spodni wyjął mojego iPhon'a.
-Ej, oddaj mi mój telefon! - sięgnęłam ręką, ale on się odsunął, chowając go w to samo miejsce, z którego go wyjął.
-W swoim czasie, ślicznotko. A teraz ubieraj się i schodź na śniadanie. - powiedział.
-Ale najpierw oddasz mi telefon. - wyciągnęłam rękę w jego stronę.
-Szantaż... Sprytna jesteś. - zaśmiał się lekko. - Dobra masz, ale nie proszę nie dzwoń na policję.
-No ok. - słysząc moją odpowiedź, wyjął komórkę z kieszeni i wręczył mi.
-Ubierz się. Czekam w jadalni. - mrugnął do mnie i wyszedł. Nawet nie wiedziałam co ja mam na sobie, żebym miała się ubrać. Spojrzałam w dół i zauważyłam, że jestem ubrana w męską koszulę. Jak podejrzewam należy ona do niego.
-A gdzie są ubrania? - po raz drugi tego dnia spytałam samej siebie. Rozejrzałam się i zauważyłam, że na parapecie leżą moje wczorajsze ciuchy. Ubrałam się w nie. Nie zeszłam od razu na dół, ponieważ chciałam zadzwonić do któregoś z chłopaków, żeby po mnie przyjechał.
Zadzwoniłam do Louisa. Odebrał już po pierwszym sygnale. Powiedziałam mu co się stało. Wkurzył się trochę, kiedy usłyszał kto mnie 'porwał'. Powiedziałam mu jeszcze która to ulica. Zakomunikował, że będzie za około 20 minut. Rozłączyłam się i zeszłam na dół do Toma. Czekał na mnie ze śniadaniem, którym były smażone jajka i bekon.
Odsunął mi krzesło i ręką wskazał, żebym usiadła. Tak też zrobiłam.
Jadłam posiłek, a on opowiadał mi o swoim zespole i takie tam. Mało słuchałam, ale udawałam, ż jestem bardzo zainteresowana.
W pewnej chwili usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Tom poszedł otworzyć.
_________________________________________________________________________________
No i jest! Średni, bo pisałam na szybko, ale jakiś jest.
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
5 komentarzy - nowy rozdział, który bardzo możliwe, że będzie w środę.
/Hope
czwartek, 12 września 2013
Urodziny Nialla Jamesa Horana!
13.09.1993r. urodził się Niall James Horan.
Niall, życzę Ci sukcesów w zespole, ładnej, kochającej dziewczyny, żebyś zawsze był uśmiechnięty i ogólnie, żeby jak najlepiej Ci się powodziło w życiu! <3
#HappyBirthdayNiallJamesHoranFromPolishDirectioners
Wiem, że pewnie tego nie przeczytasz, ale i tak życzę Ci jak najlepiej ;* Kocham Cię! <3
Tłumaczenie/Translate:
13.09.1993r. born Niall James Horan.
Niall, I wish you success in the band, nice, loving girl, you will always be smiling and generally to how best to prosper you in your life! <3
#HappyBirthdayNiallJamesHoranFromPolishDirectioners
I know you probably have not read it, but I wish you well, ;* I love you! <3
~Polish Directioner
/Hope
Niall, życzę Ci sukcesów w zespole, ładnej, kochającej dziewczyny, żebyś zawsze był uśmiechnięty i ogólnie, żeby jak najlepiej Ci się powodziło w życiu! <3
#HappyBirthdayNiallJamesHoranFromPolishDirectioners
Wiem, że pewnie tego nie przeczytasz, ale i tak życzę Ci jak najlepiej ;* Kocham Cię! <3
Tłumaczenie/Translate:
13.09.1993r. born Niall James Horan.
Niall, I wish you success in the band, nice, loving girl, you will always be smiling and generally to how best to prosper you in your life! <3
#HappyBirthdayNiallJamesHoranFromPolishDirectioners
I know you probably have not read it, but I wish you well, ;* I love you! <3
~Polish Directioner
/Hope
Subskrybuj:
Posty (Atom)
