piątek, 28 lutego 2014

Rozdział 19

Ten rozdział dedykuję Mary aka mojej Kitty c:
Ma dzisiaj urodzinki.
Więc wszystkiego naj, kochanie ♥
___________________________________________________________

-Myślę po prostu, że nie przemyśleliśmy tego. Przecież to była ucieczka od problemu. Zamiast się z tym zmierzyć i spróbować żyć wśród innych uciekliśmy. - mówiłam, uświadamiając sobie, że wyjazd tu nie był dobrym pomysłem.
-Czyli chcesz wrócić?
-Zayn, to wszystko, co dla mnie robisz, jest naprawdę cudowne i dziękuję ci za to... - tłumaczyłam, ale mi przerwał.
-Zadałem ci proste pytanie. Chcesz wrócić? - spytał oschło. Był wkurzony. Był wkurzony na mnie. Nigdy tak nie było. Zawsze, gdy miałam jakieś wątpliwości do czegoś, co dotyczy naszego związku on rozmawiał ze mną na spokojnie, pocieszał. Narkotyki bardzo go zmieniły.
Nie odpowiedziałam, tylko spuściłam wzrok. - Czego nie rozumiesz w tym pytaniu?! - podniósł głos, boleśnie szarpiąc mnie za ramię. Zagryzłam z bólu wargę. Spojrzałam mu w oczy. Naćpane. Miał naćpane oczy. Był naćpany. Postanowiłam, że nie mogę tak dłużej żyć. Trzeba pójść odwyk.
-Tak. Chcę. A ty pojedź ze mną. - powiedziałam cicho. Teraz jego oczy były przepełnione furią.
-Robiłem wszystko dla nas. Chciałem, żebyśmy byli szczęśliwi. A ty teraz mi mówisz, że chcesz wyjechać? - wycedził przez zęby.
-Z tobą. Chcę, żebyśmy znów żyli wśród przyjaciół, tak jak kiedyś. Pójdziemy na odwyk... - mówiłam spokojnie.
-Co ty pieprzysz?! Jaki odwyk?! - warknął, wzmacniając uścisk na moim ramieniu.
-Zayn, to mnie boli. - załkałam.
-Jak chcesz. Wracaj do nich. - puścił mnie, a ja nie zrobiłam ani jednego kroku. - Na co czekasz?! Idź, spakuj się! - dodał.
-Ale nie pojedziesz ze mną? - spytałam smutno.
-A poco ja mam tam jechać?! Wyjechaliśmy tu, żeby być szczęśliwi. Nie zamierzam tam wracać. Ale ty jeśli chcesz, to droga wolna. Tylko pamiętaj, już nigdy mnie zobaczysz. Z nami koniec. - jego słowa były jak ostrza. Bolące i raniące. Nie spodziewałam się, że kiedykolwiek od niego usłyszę to jedno niedługie, ale najgorsze zdanie jakie mógł powiedzieć: Z nami koniec.
Do oczu napłynęły mi łzy. Zakryłam sobie usta dłonią, żeby stłumić szloch i wybiegłam na górę do sypialni. Wyjęłam walizkę i zaczęłam się pakować. Łzy spływały mi po policzkach strumieniami.
Usłyszałam trzask drzwi. Wyszedł. Nawet się nie fatygował, żeby jakkolwiek się ze mną pożegnać.
Powiedział, że to koniec, więc po co miałby się jeszcze żegnać? Te trzy słowa to było pożegnanie. - pomyślałam, a moje policzki zrobiły się jeszcze bardziej mokre.
Spakowana zeszłam na dół i skierowałam się w stronę drzwi. Spojrzałam ostatni raz na dom.
Niby taki idealny.
Wyszłam, zamykając za sobą drzwi. Sprawdziłam w portfelu, czy mam wystarczającą sumę pieniędzy na bilet. Wszystko miałam. Zadzwoniłam po taxi, które już po 20 minutach wiozło mnie na lotnisko.

***
Zakryta kapturem zapukałam w drzwi domu Jesy i Leigh-Anne. Nie mogłam się pokazać światu taka zapłakana, bo od razu byłaby nowa plotka i pytania o Zayna, a tego nie chciałam.
Po chwili otworzyła mi Jesy.
-Pezz? - spytała zmartwiona, widząc mój stan. Bez słowa przytuliłam się do niej i rozpłakałam jeszcze bardziej. - Hej, spokojnie. Zaraz mi wszystko opowiesz. - powiedziała odrywając mnie od siebie i ciągnąc do wnętrza domu. Wzięła moją walizkę i zamknęła drzwi.
Nie minęło dziesięć minut, a ja już siedziałam na kanapie pod kocem. W rękach trzymałam kubek z ciepłą herbatą, którą zaparzyła mi Leigh od razu, gdy mnie zobaczyła.
-No to teraz opowiadaj, co się stało. - powiedziała Lee, gdy już we trójkę siedziałyśmy na sofie.
Przestałam płakać i zaczęłam im wszystko od początku opowiadać. Niestety, gdy doszłam do tej najgorszej części opowieści, czyli zerwania znów się rozpłakałam jak dziecko. Leigh przytuliła mnie. Zobaczyłam jak Jesy dyskretnie pisze do kogoś sms-a, a następnie chowa komórkę.
Nie wiem, ile tak siedziałyśmy, ale zaczynałam się powoli uspokajać. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi. Nelson spojrzała znacząco na Pinnock i poszła otworzyć. Po chwili zza rogu przedpokoju wyłoniła się smukła postać Jade. Mojej Jadey.
Podniosłam na nią wzrok. Gdy mnie zobaczyła oczy jej się zaszkliły. Zresztą mi też.
-Perrie. - szepnęła.
-Jade. - odszepnęłam, a ona podbiegła do mnie i mocno przytuliła.
-Przepraszam cię. Nie powinnam się wtedy tak zachować. Powinnam cię zrozumieć. Przepraszam. Pezzi, proszę wybacz mi. - płakała.
-Jadey, ale ty nie masz za co mnie przepraszać. To ja cię bardzo przepraszam. Stchórzyłam, uciekłam od problemu i zostawiłam was. To ja cię powinnam błagać o wybaczenie. - stwierdziłam, a po moich policzkach znów spłynęły łzy.
-Nie płacz, Pezz. - poprosiła.
-Ty też płaczesz. - zaśmiałam się.
-Bo cieszę się, że ciebie widzę.
-Ja też, kokardeczko. - uśmiechnęłam się i przytuliłam ją mocniej. Dołączyły do nas również dziewczyny. - Kocham was. - odparłam, czując, że odzyskałam przyjaciółki.
-My ciebie też. - odpowiedziały zgodnie.

***
(ten fragment rozdziału był pisany przy piosence LM - "These Four Walls" , więc zalecam posłuchać przy czytaniu go c; )

Cztery ściany i ja po środku pokoju. Sama. Bez niego. Wszystko jakby straciło sens. 
Spojrzałam na szafkę nocną, na której nadal stał talerz z kanapką. Odwróciłam szybko wzrok, czując, że mdli mnie na widok jedzenia.
Już nigdy go nie zobaczę. To koniec. - powtarzałam sobie w myślach.
Miałam jeszcze dziewczyny, ale jednak tęsknota za nim była zbyt silna, żebym poczuła się lepiej nawet przy przyjaciółkach.
Dlaczego nie pojechałeś ze mną? Już mnie nie kochasz?
Okazało się, że narkotyki były ważniejsze ode mnie. Zerwał ze mną dla narkotyków. To tak bardzo bolało.
Rozdzierało mnie to od środka. Samotność. Brak jego obecności obok mnie. Jego dotyku. Jego głosu. Jego uśmiechu. Brak Zayna. Mojej jedynej miłości.
Tylko te cztery ściany i ja.
_____________________________________________________________________________
Czekaliście aż 2 tygodnie na ten rozdział, ale mam nadzieję, że warto było c: Szczerze mówiąc, to jestem zadowolona z tego rozdziału :3 A wy?
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
8 komentarzy - nowy rozdział, ostatni rozdział.
Przyznam, ze bardzo fajnie mi się pisało ten rozdział, nie tak jak tamten. Więc mam ogromną nadzieję, że wam się spodoba ^^
Myślę, że ostatni rozdział może się nawet pojawić w przyszłym tygodniu, ale znacie mnie - obiecuję coś, a potem klapa :c Ehh, wiem, jestem okropna :c
Koniec zanudzania, haha c:
Do zobaczenia! xx

/Hope.

środa, 5 lutego 2014

Rozdział 18

Tydzień później siedziałam już z Zaynem w samolocie. Od czasu kłótni nie odzywałam się do dziewczyn ani one do mnie, tak samo Zayn z chłopakami. Brakuje mi ich, ale staram się żyć teraźniejszością i cieszyć się, że mam takiego wspaniałego chłopaka.
Usłyszłam ciche pochrapywanie Malika. Od początku lotu spał na moim ramieniu. Wyglądał tak uroczo.
Zaśmiałam się cicho i pogłaskałam go po włosach. Obudził się.
-Co tam, kotku? - spytał przeciągając się. - Dlaczego nie śpisz?
-Jakoś nie mogę zasnąć. - wzruszyłam ramionami.
-Cały czas się tym przejmujesz, prawda? - westchnął.
-Przepraszam. Ja...po prostu mam trochę wyrzuty sumienia. - spuściłam wzrok.
-Będzie dobrze, kochanie. Może kiedyś zrozumieją. - pocieszał mnie głaszcząc po policzku.
-Nawet jeśli, to nigdy nam nie wybaczą. - mruknęłam smutno. Oparłam głowę o jego ramię.
-Jak chcesz, to możesz zrezygnować.
-Nie, nie chcę, tylko źle się czuję z tym, że ich zraniłam.
-Nie zamartwiaj się już. - pocałował mnie w czubek głowy.

***
-Daleko jeszcze? - spytałam, będąc kierowana przez Mulata, ponieważ miałam czarną opaskę na oczach.
-Możesz zdjąć. - oznajmił puszczając mnie. Zdjęłam szybko materiał z oczu i ujrzałam przed sobą piękny dom.
-Jest piękny. - szepnęłam, uśmiechając się. Poczułam jego dłonie oplatające moją talię.
-I jest tylko nasz. - odszepnął, a następnie musnął mój kark. Zachichotałam cicho odawracając się do niego. - Chodź obejrzymy cały w środku. - pociągnął mnie do drzwi. Otworzył je i gestem ręki zaprosił do środka. Było pięknie, jeszcze lepiej niż sobie wyobrażałam. Z racji tego, że mieliśmy inne upodobania co do wystroju, było trochę ze stylu Zayna i mojego, a razem stworzyły przytulny nastrój. 
-Zayneee, tu jest wspaniale, dziękuję. - splotłam dłonie na jego karku i pocałowałam go czule. Odwzajemnił pocałunek.
-Kocham cię. - szepnął w moje usta.
-Ja ciebie też. - pogłaskałam go po policzku. Cmoknęłam go jeszcze raz, a następnie wtuliłam w jego klatke piersiową.
-Głodna? - zapytał, pocierając ręką moje plecy.
-Trochę. - oderwałam się od niego.
-Idź się odświeżyć, a ja zrobię coś do jedzenia.
-Ty będziesz gotować? - zaśmiałam się.
-Nie wierzysz w moje zdolności? - udał oburzonego. Parsknęłam śmiechem, ale nic nie odpowiedziałam, tylko skierowałam się na górę. Po chwili poszukiwań odnalazłam wielką sypialnie. Również była pięknie urządzona.
Wyjęłam z walizki ubrania i poszłam do łazienki się przebrać. Po chwili wyszłam z niej przebrana i skierowałam się na dół do kuchni, skąd można było wyczuć piękne zapachy.
-Mmm... Co tak ładnie pachnie? - spytałam, podchodząc do mojego kucharza.
-Kurczak. - powiedział, szczerząc się.
-No to jemy! - zaśmiałam się.
 
***
Dzwonek telefonu. Mojego telefonu. Wstałam z kanapy, na której zasnęłam z Zaynem, gdy zjedliśmy zrobiony przez niego obiad. Wzięłam telefon, na którym wyświetlał się napis Jesminda. Były dwie opcje - odebrać lub nie. Zdecydowałam, że odbiorę.
-Halo? - mruknęłam sennie to telefonu.
-Hej, Perrie. Tu Jesy. Przepraszam, że już dzisiaj dzwonię, ale chciałam po prostu spytać, czy dolecieliście bezproblemowo...? - usłyszałam głos Nelson. Ona zawsze najbardziej martwiła się o wszystkich, za co byłam jej bardzo wdzięczna i nie tylko ja.
-Tak. Cali i zdrowi dolecieliśmy. Jesteśmy już w domu. Zayn właśnie śpi. - zaśmiałam się cicho.
-To fajnie... - słychać było, że nie jest jej łatwo ze mną rozmawiać. Dla mnie też nie było to łatwe, tęskniłam za dziewczynami.
-A... Jak Jade i Leigh?
-Pół godziny po tym spotkaniu Sam zadzwonił do nas i poprosił, żebyśmy przyjechały, bo Jade zamknęła się w łazience i nie chce wyjść. Przyjechałyśmy i po długich proźbach otworzyła drzwi. Ale teraz nie chce nic jeść, siedzi w pokoju z butelką wody i gapi się w sufit. Próbowałyśmy z nią porozmawiać, ale ona nic nie mówi. - wyjaśniła smutnym głosem. Nie mogłam uwierzyć, że moja Cutie Mix przeze mnie tak się zachowuje. Czułam się taka winna temu wszystkiemu. Byłam winna.
-Jess, ja... Nie mogę uwierzyć, że aż tak zraniłam Jadey. Wiedziałam, że jest wrażliwa, ale nie myślałam, że aż tak. - wyszłam na taras.
-My też byłyśmy zdziwione... Wiesz, Pezz nie chcę cię bardziej przygnębiać, ale Jade powiedziała tylko "obiecała mi, że będziemy przyjaciółkami już na zawsze". Zorientowałyśmy się, że mówiła o tobie.
-Tak. Mówiła o mnie. Kiedyś jej to obiecałam. I nie dotrzymałam słowa. Okłamałam ją. - kiedy to mówiłam po moich policzkach poleciało kilka łez.
-Niestety, ale to prawda. - szepnęła.
-Muszę, kończyć, Jesy. Chcę sobie wszystko przemyśleć. - odparłam, wycierając łzy.
-Dobrze... Dzwoń, kiedy chcesz. Pa.
-Ok, pa. - rozłączyłam się.
Po głowie krążył mi tylko obraz wychudzonej, zrozpaczonej Jade. Czułam się tak podle. Kochałam Zayna, ale nie mogłam normalnie funkcjonować wiedząc, że moja mała, bezbronna Jadey nic nie je, z nikim nie rozmawia. A wszystko przeze mnie.
Usiadłam na hamaku i zaciągnęłam się świeżym powietrzem.
-Nad czym tak rozmyślasz? - usłyszałam za sobą jego głos. Podniosłam na niego wzrok. Stał oparty o framugę drzwi.
-Nad niczym. Po prostu wyszłam, żeby zaczerpnąć trochę świeżego powietrza. - wytłumaczyłam.
-Płakałaś? - zapytał po chwili.
-Nie. - odpowiedziałam szybko. Za szybko.
Podszedł do mnie, usiadł obok i powiedział:
-Perrie, znam cię zbyt dobrze, żeby ci w to uwierzyć. Co się dzieje?
-Rozmawiałam z Jesy. - mruknęłam.
-Co mówiła?
-Pytała, czy dolecieliśmy. Ale nie o to jej głównie chodziło. - mówiąc to spuściłam wzrok.
-Pezz, powiedz o co chodzi. - pogłaskał mnie po plecach.
-Powiedziała, że Jade jest w kiepskim stanie. Nic nie je, nie odzywa się. Siedzi tylko w pokoju i patrzy w sufit. Powiedziała tylko o tym, że obiecałam jej, że już zawsze będziemy przyjaciółkami. Zawiodłam ją. - głos mi się załamywał.
-Nie płacz, mała. - objął mnie ramieniem. Zaczęłam się zastanawiać, czy na pewno dobrze zrobiłam, wyjeżdżając.
-Zayn, a może niepotrzebnie wyjeżdżaliśmy. - odważyłam się spojrzeć na niego.
-Co? Jak to? Przecież zrobiliśmy to, żebyśmy mogli być szczęśliwi. - był bardzo zdezorientowany. Niestety, po chwili zobaczyłam, że zaczyna się denerwować.
-Myślę po prostu, że nie przemyśleliśmy tego. Przecież to była ucieczka od problemu. Zamiast się z tym zmierzyć i spróbować żyć wśród innych uciekliśmy. - mówiłam, uświadamiając sobie, że wyjazd tu nie był dobrym pomysłem.
-Czyli chcesz wrócić?
_______________________________________________________________________________
Od czego zacząć... Może od tego, BARDZO PRZEPRASZAM :( Musieliście tak długo czekać na ten rozdział, a i tak go zwaliłam. Szczerze, to nie napisałam go, bo mam wenę czy ochotę, tylko dlatego, że głupi mi, że musicie tyle czekać. A poza tym dochodzimy do końca Case Closed, więc nie chcę tego przedłużać.
Mimo to, że rozdział jest fatalny, to liczę na wasze szczerze opinie :)
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Nie daję szantażu, bo musieliście tyle czekać.
To chyba wszystko :)
Do następnego rozdziału! xx
 
/Hope.
 
PS. Sorry, za błędy, ale jestem chora i przyznam, że nie chce mi się sprawdzać.

niedziela, 12 stycznia 2014

Happy Birthday Zayn Javadd Malik

Nasz Bad Boy Malik ma dzisiaj 21 urodzinki! ^^ Nie mogę w to uwierzyć, to nie możliwe! To jest nadal ten zagubiony 16-latek z XF :')

#HappyBirthdayZaynFromPoland

Zayn, życzę ci, żebyś zawsze był uśmiechnięty i szcześliwy! Życzę ci wiecznej przyjaźni z Liamem, Harrym, Niallem i Louisem oraz dużo miłości z Perrie! Kocham cię bardzo mocno!

Tłumaczenie/Translate:
Zayn, I wish you always be smiling and happy! I wish you eternal friendship with Liam, Harry, Niall and Louis, and lots of love with Perrie! I love you so much!




FOREVER YOUNG


165616 <-- mam nadzieję, że wszyscy wiedzę co to za numer :3

/Hope.

poniedziałek, 30 grudnia 2013

.

STARAM SIĘ BYĆ MIŁA, ALE NIESTETY, NIE MOGĘ, BO NAPARWDE PRZESADZACIE! OSKARŻACIE MNIE, ŻE ZROBIŁAM Z NICH ĆPUNÓW I W OGÓLE, ALE TO JEST PO PIERWSZE NA POTRZEBY OPOWIADANIA, PO DRUGIE JAK NP. CZYTACIE IMAGINY, GDZIE KTÓRYŚ Z 1D JEST GWAŁCICIELEM, TO JEST SUPER FAJNIE, NO NIE?! ALBO JAK CZYTACIE FANFICTION, GDZIE 1D SĄ ĆPUNAMI, MORDERCAMI, GDZIE BIJĄ DZIEWCZYNY ITP, TO TEŻ JEST W OGÓLE ŚWIETNIE, ZAJBIŚCIE, TAK?! NIe CHCĘ TERAZ OBRAZIĆ W ŻADNYM WYPADKU TYCH OPOWIADAŃ, BO SAMA CZASAMI TAKIE CZYTAM, ALE CHODZI MI O TO, ŻE WIEM, ŻE WIELE Z WAS TEŻ TAKIE CZYTA, A MNIE SIĘ CZEPIACIE, TAK?! NO KUŹWA! JA NIE PISZĘ TEJ NOTKI PO TO, ABYŚCIE ZNÓW ZACZĘLI CZYTAĆ MOJE OPOWIADANIE, TYLKO PO TO, ABYŚCIE ZROZUMIELI, ŻE CZYATCIE, A MOŻE NAWET PISZECIE OPOWIADANIA, GDZIE WASI IDOLE SĄ GORSI NIŻ W MOIM OPOWIADANIU. MOJE OPOWIADANIE PRZY INNYCH TO JEST PIKUŚ! A SKĄD WIECIE, ŻE NA ZAWSZE ZOSTANĄ ĆPUANMI I KONIEC?! BO CHCIAŁĄM ZROBIĆ HAPPY END, TYLKO CHCIAŁAM, ŻEBY TO BYŁO TAKIE ZASKOCZENIE DLA! ALE PO CO CZEKAĆ NA DALSZY CIĄG WYDARZEŃ, JAK MOŻNA OD RAZU STWIERDZIĆ, ŻE TO OPOWIADANIE NIE MA SENSU I JEST, JAK TO NIEKTÓRZY OKREŚLAJĄ "GÓWNEM". NO WKURWIŁAM SIĘ, SZCZERZE.
NAWET ANONIMKI (PODKREŚLAM ANONIMKI), KTÓRE TAK MNIE, NO ZHEJTOWAŁY NIE RACZYŁY PODPISAĆ SIĘ USERNAME'EM, ANI NICZYM.
NAJPIERW POMYŚL, A POTEM RÓB - DOBRA RADA.

Przepraszam za gramatykę.

/Hope.

Rozdział 17

Odetchnęłam głęboko i powiedziałam:
-Wyjeżdżamy.
Cisza. Nikt się nie odezwał. Dziewczyny patrzyły raz na mnie, raz na Zayna, ale w końcu swój wzrok zatrzymały na mojej twarzy.
-A no tak. - wypaliła nagle Jade. - Wyjeżdżacie tak na wczasy. Rozumiem. Nie martw się, Pezz, powiemy Kate, żeby na razie nie załatwiała żadnych...
-Nie. - przerwałam jej gwałtownie. Spojrzała na mnie zdziwiona. - My... Wyjeżdżamy na zawsze.
Teraz nie tylko cisza zawładnęła wszystkimi, ale również smutek. W ich oczach widać było żal, zasmucenie, a na dodatek w oczach mojej słodkiej Jadey stanęły łzy, które po chwili jak strumyki spływały po jej policzkach.
-Perrie, ale jak to? Dlaczego?  - pytała, ale widząc, że nie mam zamiaru odpowiadać wzork przeniosła na Zayna. - Zayn? Dlaczego? - wychlipiała. On tylko spuścił wzrok, lecz na moje szczęście odezwał się.
-Po prostu, chcemy się oderwać od tego wszystkiego. Ostatnio dużo sie zdarzyło. - nie powiedział całej prawdy. Nie powiedział o narkotykach. Choć może to nawet lepiej.
-A co z nami? Co z naszą przyjaźnią? Co z tym wszystkim na co pracowaliśmy przez te wszystkie lata?! - wypytywał Niall, a jego błękitne oczka świeciły łzami.
-Nie wiem. - szepnął Malik. Liam, który dotychczas się nie odzywał, niespodziewanie krzyknął:
-I tak zwczajnie chcecie uciec?! Pomyśleliście w ogóle o nas?! O fankach?! O tych wszystkich ludziach, którzy tak starali się, żebyśmy podbijali świat, serca nastolatek i nietylko! - nigdy go takiego nie widziałam, zresztą myślę, że Zayn również. - Czy pomyśleliście o kimkolwiek innym niż o sobie? - spytał ciszej. Było mi wstyd. Miał rację. Cholerną rację. - Tak myślałem. - mruknął i wstał z dotychczasowego miejsca, a następnie wyszedł z kawiarni. Zaraz po nim wstała Danielle, której makijaż był już całkiem rozmazany, zapewne od łez. Spojrzała najepierw na mnie, potem na Zayna i powiedziała:
-Nie spodziewałam się tego po was. A szczególnie po tobie, Perrie. - i wyszła. Nie obchodziło minie już, że jesteśmy w miejscu publicznym. Rozpłakałam się na dobre.
-Chodź, El. Nie mamy już tu poco siedzieć. - usłyszałam zdenerwowany, a za razem zrozpaczony głos Louisa. - Liam ma rację. Nie pomyśleliście o nikim innym niż o sobie. - powiedział, wstając.
Wzniosłam oczy ku Eleanor. Posłała mi tylko smutne, załzawione spojrzenie i wyszła razem ze swoim chłopakiem.
-A ten cały czar prysnął, jak za pstryknięciem palców. - stwierdził zachrypnięty, smutny głos, należący do Harrego. Po chwili usłyszałam, jak razem z Horanem wstał od stołu i ruszył w stronę wyjścia. Uspokajał płaczącego blondyna. Było mi go bardzo szkoda. Nialler może i jest dorosłym facetem, ale jest bardzo wrażliwy. Dosłownie jak dziecko.
Usłyszałam, jak Zayn pociąga nosem, wstaje od stołu i zostawia mnie samą z przyjaciółkami. Możliwe, że za chwilę już byłymi przyjaciółkami. - pomyślałam.
-Czyli, że to koniec naszej przyjaźni? - spytała Jesy.
-Koniec Little Mix? - odezwała się Leigh-Anne. Nic nie odpowiedziałam. Jakby głos ugrzązł mi w gardle.
-No odpowiedz! Odpowiedz, Perrie! Miej choć odrobinę godności, i odpowiedz! - wrzasnęła Thirlwall. Wmurowało mnie w krzesło. Jade Thirlwall - najsłodsza istota, jaką kiedykolwiek poznałam wrzasnęła na mnie. Nigdy nie widziałam jej w takim stanie. To było, jak koszmar. Miałam nawet nadzieję, że zaraz obudzę się z krzykiem obok Zayna, a on przytuli mnie, mówiąc: "To był tylko zły sen". Jednak tak się nie stało.
-Tak! To koniec Little Mix! - odpowiedziałam, zrozpaczona. - Przykro mi. Przepraszam. - powiedziałam.
-Przykro ci? Przepraszasz? Żadne przeprosiny nie przywrócą nam tego wszystkiego! Rozumiesz?! Zniszczyłaś to! Nie nawidzę cię! - krzyknęła Jade i wybiegła z lokalu, a za nią Leigh. Wybuchnęłam płaczem.
Nie nawidzę cię! - te słowa dźwięczyły mi w głowie, a przed oczami miałam krzyczącą Poopey. To już nie była ta sama urocza, radosna Minnie. W tamtej chwili była jak mała, zrozpaczona, bezbronna dziewczynka.
To już nie jest moja Pickle. - przeszło mi przez myślę, a moje policzki zalała kolejna fala łez.
-Perrie... - zaczęła Jess.
-Nie, Jesy. Nie mów już nic więcej. Wystarczy mi to, że zostałam znienawidzona przez Jade. Wiem, że źle robię. Przepraszam, naprawdę. - ostatnie słowa powiedziałam ledwo słyszalnie, ponieważ płacz i smutek nie ułatwia mi wysłowienia się.
O dziwo, Nelson nic nie powiedziała, tylko przytuliła mnie. Położyłam głowę na jej ramieniu i płakałam.
-Masz rację, Pezz - robisz źle, ale tylko dlatego, że chcesz być szczęśliwa. Nie wiem, co tak naprawdę skłoniło was do podjęcia takiej decyzji, ale wierzę, że jest to powód, dla którego nie ma innego wyjścia. Pamiętaj, że zawsze będziemy cię kochać. Jade również. Może i powiedziała, to co powiedziała, ale ona jest teraz bardzo zdenerwowana i smutna. Musisz ją zrozumieć. - mówiła, głaszcząc mnie po plecach. - Jest mi bardzo przykro, że odchodzisz z zespołu i jestem na ciebie zła, ale jak już mówiłam, chcesz być szczęśliwa. Nie chcę być dla ciebie przeszkodą do twojego szczęścia. - uśmiechnęła się do mnie. Jesy mnie rozumiała. Przecież to ona jest ta najrozsądniejsza.
-Dziękuję, Jess. - odkleiłam się od niej. - Cieszę się, że mnie rozumiesz. Obiecuję, że będę pisać i dzwonić. Tylko może tak, aby Leigh i Jade nie wiedziały. Nie chcę, żeby były na ciebie złe.
-Dobrze. A kiedy wyjeżdżacie?
-Pojutrze.
-To...żegnaj. - Jesminda jeszcze raz mnie przytuliła i dodała: - To może kiedyś was odwiedzę.
-Zapraszamy. - uśmiechnęłam się lekko. Wyszłyśmy razem z Starbucksa. Pomachałyśmy sobie na pożegnanie i każda poszła w swoją stronę. Nie mogłam uwierzyć, że właśnie przed chwilą zniszczyłam to, na czym tak bardzo mi zależało.
Kiedy wyjedziemy będzie już wszystko dobrze. - powtarzałam sobie w myślach.
Szłam prosto przed siebie. Nie miałam pojęcia gdzie idę. Nawet o tym nie myślałam. Moja głowa była pełna przemyśleń.
-Chwila. Gdzie jest Zayn? - szepnęłam sama do siebie. Wyjęłam z kieszeni spodni komórkę. Wybrałam jego numer i zadzowniłam. Nie odbierał.
Zadzwoniłam jeszcze z pięć razy - za każdym razem połączenie było przerywane. Zaczęłam się martwić. Skad mogłam wiedzieć co przyjdzie mu do głowy? Nie był w dobrym stanie.
Przyśpieszyłam kroku i skierowałam się w stronę naszego domu.

***
Odłożyłam torebkę na półkę w przedpokoju i zaczęłam nawoływać mojego chłopaka.
-Zayn!  - cisza. - Zayn kochanie, gdzie jesteś?! - nikt mi nie odpowiedział, ale po schodach zbiegł Hatchi. Podbiegł do mnie, szczekając, jakby chciał mi coś powiedzieć. Ukucnęłam przed nim i zaczęłam do niego gadać:
-Hatchi gdzie jest pan? Szukaj pana, szybko! - popędziłam psa, a ona natychmiast pobiegł na górę po schodach. ruszyłam za nim. Zaprowadził mnie do naszej sypialni. Oczywiście, był tam nikt inny, jak szanowny Pan Malik. Siedział na parapecie przy otwartym oknie i palił skręta. Kiedyś ten widok przeraziłby mnie, ale teraz jestem już do tego przyzwyczajona.
-Dlaczego się nie odzywasz?! Dlaczego nie odbierasz telefonu?! Ja się martwię o ciebie, a ty sobie siedzisz i palisz, jak gdyby nigdy nic! - wkurzyłam się.
-Pezz, kochanie wyluzuj się. - powiedział, a następnie zaciągnął się skrętem i wypuścił dym z ust. - Masz! - rzucił mi paczkę z owymi narkotykami. Wywróciłam oczami i podeszłam do niego, wyciągając z opakowania jednego skręta. Usiadłam naprzeciwko Mulata. Włożyłam narkotyk między wargi, a chłopak odpalił mi go zapalniczką. Uśmiechnęłam się do niego dziękująco i zaciągnęłam się tytoniem. Wypuściłam dym z ust, czując wielką ulgę.
_______________________________________________________________________
Przepraszam, że taki krótki! ;-; No, ale jak wam się podoba obrót akcji? Może nie jest tak wzruszający, jak myślę, że sobie wyobrażaliście, ale niestety, nie jestem dobra w pisaniu takich dramatycznych scen xD
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Takie piękne 10 komentarzy widnieje pod ostatnim rozdziałem *-* Teraz z uwagi na to, że jestem tak wielkoduszna i oczywiście, skromna... Proszę o 8 komentarzy pod tym rozdziałem :D Heheszky...
A tak w ogóle, to jutro Sylwester :3 Ja spędzam go z moim mężem Twitterem i synusiem Polsatem ^^ Możliwe, że pojadę z rodzicami do znajomych albo oni do nas, ale nie będzie nikogo w moim wieku, więc cóż... :P A jak wy spędzacie Sylwka?
Następny rozdział w tym tygodniu :)
Ilysm ♡

/Hope.

Libsten Awards

Za nominację dziekuję bardzo Sasi Żabci :) To miłe, że [jak to określiłaś] kochasz mojego bloga :D

Zasady:
Nominacja do Liebster Adward jest otrzymywna od innego bloggera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która cię nominowała. Następnie ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, od którego otrzymało się nominację.

Odpowiedzi:
1. Co skłoniło cię do założenia bloga?
Ten obrazek :')


I to, że były wakacje, a mi się nudziło xD A, no i w te pamiętne wakacje zostałam Zerrie Shipper ^^
2. Jakie jest twoje hobby?
Muzyka, czyli: uwielbiam słuchać różnych gatunków muzyki (najczęściej pop, rock, zdarza się metal), śpiewanie i granie na pianinie.
3. Ulubiony film?
Jest wiele filmów, które wprost uwielbiam, więc niestety, nie umiem wybrać jednego.
4. Ulubiona piosenka?
Na to pytanie w żadnym wypadku nie umiałabym odpowiedzieć, ponieważ jest tyle utalentowanych gwiazd, które tworzą tak wspaniałą muzykę (nie tylko mi chodzi o 1D i LM), i tak różniącą się od siebie, że nie umiem wybrać. Każda piosenka ma to coś w sobie.
5. Do jakich fandomów należysz?
Directioners, Mixers, Zerrie Shippers.
6. Ulubiony kolor?
Tęczowy.
7. Za co cenisz swoich przyjaciół?
Za to, że są prawdziwi, szcerzy wobec mnie i, że rozumieją mnie. (wliczam w grubkę moich przyjaciół cztery bardzo ważne mi osoby)
8. Ulubiony blog?
Nie mam ulubionego.
9. Ulubiony przedmiot?
W-f i J.Ang.
10. Kto jest twoim idolem?
One Direction, Little Mix, Bon Jovi (jako zespół), The Beatles, Bryan Adams, Sting. To są główne gwiazdy, ale jest jeszcze wiele innych, które szczerze podziwiam.
11. Ulubiona potrawa?
Sushi, pizza, lazagne.

Moje nominacje:
4. Light
5. SHADOW

Nominuję tylko 5, ponieważ resztę nominowałam w ostatnim LA, który pisałam jeszcze w tym miesiącu :)

Moje pytania:
1. Ile łyżeczek cukru słodzisz do herbaty?
2. Uważasz, że Sophiam (Liam + Sophia) to ustawka czy prawdziwy związek?
3. Shippujesz jakiś nieistniejący związek?
4. Ulubiony aktor/ka?
5. Najbardziej nielubiane przez ciebie danie?
6. Ulubiony typ opowiadań? (romans, dramat, fantastyczny, itd)
7. Byłaś kiedykolwiek za granicą? Jak tak, to gdzie?
8. Po której części fandomu jesteś? (tak ten fandom już się niestety, podzielił na części) Elounor Shippers, Larry Shippers, masz to głęboko w poważaniu?
9. Co zainspirowało cię do pisania opowiadania? Jeśli nic, to dlaczego zaczęłaś pisać?
10. Jakie było twoje pierwsze opowiadanie o 1D, które zaczęłaś czytać?
11. Jesteś cichą osobą czy głośną? (chodzi mi o to, czy np. dużo gadasz, śmiejesz się czy raczej masz taki "swój własny świat")

/Hope.

czwartek, 26 grudnia 2013

Happy Birthday Jade Amelia Thirlwall

Na początek przepraszam, że tak późno dodaję tego posta, ale cały dzień byli u nas znajomi.

Nasza Jade kończy dzisiaj 21 lat! Czy wy to rozumiecie?! Bo ja nie!
Ona nie jest dorosłą dwudziestojednoletnią kobietą, tylko moją słodką Disney'owską Księżniczką *-*

Jadey, życze ci z całego serduszka, abyś zawsze była taka urocza, piękna, kochana, uśmiechnięta, szczęśliwa, życzę ci dużo miłości Samem, i ogólnie, żeby dobrze ci się dalej powodziło w życiu :) Kocham cię!

Tłumaczenie/Tranaslate:
Jadey, I wish you  from all heart you always been such a lovely, beautiful, love, smiling, happy, I wish you a lot of love with Sam, and generally to be good for you to further prosper in life :) I love you so much!

#HappyBirthdayJadeFromPolishMixers



A tutaj filmik, który został stworzony (nie przeze mnie) specjalnie dla Poopey! :3 #HappyBirthdayJadeFromPolishMixers




Jest już dorosła :') Ale dla mnie i tak zawsze będzie najsłodszą członkinią LM ^^


Dobranoc xx

/Hope.